Odszedł. Na zawsze. Tak po prostu. Zniknął. Zatrzymało się Jego serce i na ten moment zatrzymał się świat. Mój świat.

Mój George… George Michael.

Kiedy zaczynałam pracę jako modelka nie znałam języka angielskiego- należę do pokolenia, które miało w szkole rosyjski. Uczyłam się sama tłumacząc sobie ze słownikiem w ręku Jego teksty. Kochałam tego przystojnego faceta o anielskim głosie i niegrzecznej osobowości. Jego piosenki tworzą soundtrack  do mojego życia. Wszyscy znamy „Freedom 90”, „I want your sex”,”Careless Whisper” czy „Wake me up before you go go”  , „I am your man” z czasów Wham!

Moim ukochanym albumem pozostanie „Listen without prejudice” i ukochany numer „Waiting (reprise)”. Każda z nas modelek podziwiała teledysk do „Freedom90″, każda chciała być na miejscu Naomi, Cindy czy Christy.

Pamiętam Jego koncert w Berlinie,na który pojechaliśmy razem z moim mężem. To było niezwykłe. On. Muzyka i światła. I słowa, potok słów ale każde na swoim miejscu i z przesłaniem. W punkt. Czy to miłości. O śmierci. O polityce czy o niespełnieniu. O szukaniu i odnalezieniu siebie… Czy o swoich fantazjach.

Muzyka… Do łóżka… Do tańca… Do marzeń…

George nie bał się być sobą. Miał dystans do siebie i do swojego homoseksualizmu, do swoich wyskoków co widać w teledysku”Outside”. Nie miał łatwo. Śmierć partnera, śmierć matki,trudne relacje z ojcem. Uzależenie od narkotyków, seksu i alkoholu… I w tym wszystkim On z jego wrażliwością i talentem. Pogubieniem…

Człowiek, który dał nam wiarę „Faith” oraz wolność „Freedom” i niestety ostatnie takie święta… „Last Chritmas”.

George „You have been loved”… Będę tęsknić.

 

 

 

images