Powiem Wam szczerze, że bycie mamą pierwszoklasisty jest naprawdę fajne. A bycie mamą kumatego (jak chyba jeszcze mówi młodzież)  pierwszoklasisty jest hiper fajne 😉

Ale do początku… Fredzio ma w kolejnych dniach zapowiedziane trzy sprawdziany. Matematyka, język polski i przyroda. Wczoraj postanowiliśmy powtórzyć materiał potrzebny do testów. Liczenie idzie Potworzakowi nadzwyczaj świetnie. Matematyka to jego mocna strona – na pewno nie po matce ;-). Na warsztat wzięliśmy, więc umiejętności językowe Fryderyka.

Każdy rodzic wie, że zasób słów dziecka, które poszło do szkoły znacznie się zwiększa o wszelakie eufemizmy. Dochodzą także nowe żarty. Jeden taki, który pojawiła się po spotkaniu z innymi dzieciakami, był taki oto gag: Mamo powiedz „słońce”. No i ja głupia powtarzam – „słońce” . Na co Fredzio odpowiada „Masz cycki gorące” i sprzedaje mi uśmiech z serii „mama się wnerwi, czy uśmiechnie?”.  Spoko. Spodziewałam się prędzej, czy później takich akcji, więc cool. Nic mnie nie złamie. Powiedziałam tylko, że nie mówi się „cycki”, a „piersi” , no a cała reszta to prawda 😉 więc się nie kłóciłam i nie gniewałam.

Wracając jednak do ćwiczeń z języka polskiego proszę Fredzia żeby zaczął w zeszycie pisać po kolei litery a, b, c… Na co moje dziecko oświadcza, że nie umie jeszcze pisać ” pisanego B i C „, bo jak stwierdził – nie idą po alfabecie. Jak to? Niemożliwe! Wertuję podręcznik i ćwiczenia- no faktycznie. Ale skoro Fredzio czyta bez problemu to litery zna, a skoro wie jak wyglądają – to i bez problemu je napisze. Wiadomo A jak A, B jak balon, no i przyszedł czas na C.

Fredex pisze C, ale w lustrzanym odbiciu. Mówię, że w drugą stronę… Pisze. Powstaje coś na kształt loga Coco Chanel z Chin. Nie poddaję się.

Fredziu napisz słowo na „C”. Ale ja nie wiem jakie Mamo – odpowiada wyraźnie znudzony pisaniem sześciolatek.

Ja też nie wiem! Pisz „CYCKI”! – sama nie wierzę, że to mówię. 😉 Fredzio wybucha śmiechem, ja razem z Nim. Po czym sięga po mazak i pisze co mu matka kazała. I tak oto domowa lekcja polskiego stała się niezłą zabawą.

Fajnie mieć dzieciaka, który rozumie żarty. Szanuje zaufanie jakim go obdarzasz i wie, że są granice, których nie przekraczamy, nawet kiedy żartujemy. Taki nasz niegrzeczny wieczorek. 😉 Pisał, więc „cycki” i było fajnie. Bo razem, bo na luzie. Bo to było szalone i tak… pewnie mało wychowawcze. A może właśnie bardzo wychowawcze? Jednego jestem pewna Fredek literkę „C” poznał bardzo dobrze!

Pozdrawiam Was! I wasze Cycki też.

12556947_10153872018390419_1834040266_o