Nie jestem najlepszą „gotowarką” (określenie Christianka) na świecie, ale są rzeczy, które wychodzą mi dobrze.

Świetnie gotuję wodę na herbatę 😉 Robię dobrą jajówę, czyli jajecznicę. I… I ciasto marchewkowe, które uwielbia moja Mama. Część z Was po zamieszczeniu tej kalorycznej pychoty na instagramie prosiła o przepis, więc oto on ;

SKŁADNIKI:

1 szklanka brązowego cukru

4 jajka

2 szklanki mąki tortowej

1 łyżeczka cukru wanilinowego

2 łyżeczki sody

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 i 1/4  szklanki oleju

1 łyżeczka cynamonu

2 szklanki startej marchewki (ja ścieram na największym oczku)

1 łyżeczka startej gałki muszkatołowej

10 suszonych śliwek kalifornijskich

1 garść migdałów w płatkach

rodzynki sułtańskie

skórka z pomarańczy

Jajka ucieramy z cukrem na białą, puszystą masę. Stopniowo dodajemy przesianą mąkę, sodę, proszek do pieczenia, cukier wanilinowy, cynamon, gałkę muszkatołową i olej ( ja cały czas do tego momentu używam miksera) Na końcu dodajemy startą marchewkę. Mieszamy wszystkie składniki.

Śliwki suszone kroimy na małe kawałki i dodajemy do naszej masy marchewkowej.

Pieczemy w rozgrzanym piekarniku do 180 stopni ok. 55 minut. (jeżeli górna nawierzchnia ciasta jest już brązowa,nakłuwam je długim patyczkiem, żeby sprawdzić czy nie jest płynne w środku). Jeśli nie to znaczy, że gotowe 😉12346909_10153767452190419_1024012022_n

Z tej ilości składników wychodzą mi takie dwie aluminiowe keksówki 😉

Jako polewę roztapiam w kąpieli wodnej tabliczkę mlecznej czekolady i dolewam ciut mleka – na oko. Dekoruję rodzynkami i skórką i zostawiam do ostygnięcia.

Smacznego!