Muszę się Wam do czegoś przyznać… Jestem beksą. Beksą czasu świątecznego.

Czasem myślę sobie, że nie wszystko ze mną ok. No bo, kto normalny płacze na świątecznych reklamach? Ja w tym roku na kilku wręcz ryczałam jak głupia! Kiedyś wzruszały mnie spoty Coca-Coli. A dziś? Jak większości ludzi łzy ciekły mi ciurkiem po obejrzeniu reklamy niemieckiej sieci EDEKA. Nie wierzycie? Zapraszam tutaj. Przygotujcie sobie tylko chusteczki…

Jak jeszcze nie macie dość to zapraszam do Ikea… Tak, oni też łapią za serca. Zobaczcie tutaj.

Nasze Allegro też pokazało na co je stać. Kiedy oglądam ten film, przypominam sobie jak kiedyś wyglądały moje święta, kiedy byłam mała… Momentami podobnie. A Wasze?

I cieszy mnie to, że w czasach kiedy najważniejsze jest co, ile i za ile kupimy, są jeszcze firmy, które pokazują, że święta to coś więcej niż tylko podarunki… To te momenty, które spędzamy ze sobą tak naprawdę. Tak na sto procent.  Czas, kiedy możemy przypomnieć sobie o ty, co najważniejsze. O tym, że czasem najprostsze gesty są najcenniejsze…

A tak na deser zobaczcie to… Koniecznie.

Lubię ten czas. Lubię grudzień. Uwielbiam przygotowania do świąt. Tęsknię tylko za śniegiem. Brakuje mi białego puchu, zmieniającego świat w magiczną krainę. I lubię te swoje wzruszenia, choć czasem mi wstyd przed Olivierem, że płaczę jak wariatka. Chyba mnie kocha, skoro to znosi 😉

Podobnie jest ze świątecznymi piosenkami, ale o tym kiedy indziej. Na dziś zostawiam Was z reklamowymi wzruszeniami.