Dzisiejszy dzień spędziłam w lesie… Dokładniej to w Miejskich Lasach w Powsinie. Byłam jednym z rodziców, który pojechał jako opiekun szkolnej wycieczki.

Kiedy masz dziecko w szkole Twoje życie zaczyna wyglądać inaczej… Zupełnie inaczej. Masz jako rodzic miliard nowych obowiązków, a niektóre z nich są nawet przyjemne…

7.45 spotkaliśmy się pod szkołą. Postanowiłam na tę wycieczkę zabrać też Christianka, bo to dla niego fajne doświadczenie. Jak się okazało dla mnie też…

Uwierzcie mi, że grupa 24 dzieciaków w wieku 6 lat to niezłe wyzwanie i mega logistyka. Przy wsiadaniu do autokaru musisz ciągle liczyć małe głowy, żeby żaden z małych Demonów się nie zgubił. W autokarze rozbieranie z czapek, kurtek, rękawiczek… Masakra! Cholera jasna! Temu zimno, a temu gorąco. A ten chce siku, a tamten chce siedzieć przy oknie, a ja? A ja chcę wysiąść! Szybko. Ale nie mogę, bo wychowawczyni patrzy no i inni rodzice.

Dobra, jakoś ten Sajgon w autokarze opanowaliśmy (chyba dlatego, że wszystkie Demony zostały przypięte pasami). Prawdę mówiąc po 15 minutach jazdy rozważałam także zakneblowanie ich, ale nie wyszłam z inicjatywą, bo bardzo bałam się ciała… pedagogicznego ciała.

Swoją drogą nie tylko dla mnie było głośno…dla mojego kumpla Rudka też. Rudek ma 6 lat, mieszka na V piętrze w mojej klatce i swoje wie. Wie, że głośno było. Rudek kocham Cię!

Kiedy już dotarliśmy do lasu przywitała nas feeria jesiennych barw. Oczywiście zaczęliśmy ją podziwiać po tym, jak już jakimś cudem udało nam się ubrać z powrotem dzieciory i w komplecie wysiąść z autokaru. 😉 Kolejną misją było nie zgubienie żadnego małego Glutka w lesie… Czy się udało? Niestety tak… 😉

12202286_10153714713780419_596765901_n

Piszę „niestety”, bo miałam ochotę porzucić Fredzia do momentu, aż osiągnie wiek emerytalny 😉 Tak… w Lasach Państwowych.

Znacie ten koszmar każdego rodzica… Jest miło, cicho. Dzieci są nieprzyzwoicie grzeczne i niby wszystko jest perfekcyjne, jak wytarty przez Rozenek parapet… A Ty? Czekasz… Czekasz w skupieniu i powoli oswajasz się z myślą, że zaraz coś na ten parapet musi pierd*&^#@! To tak, jak z ciszą w dziecięcym pokoju. Dla żadnego rodzica nie jest ona czymś sielskim. Ona boli i zwiastuje straszliwe straszliwości. Ale do początku…

Chodzimy po lesie, wiatr piosenkę niesie, a Pani z lasów niesie kubek. Ma w nim „zapachy jesieni”. Stajemy w kółeczku i każdy ma za zadanie powąchać zawartość kubeczka i głośno powiedzieć czym mu pachnie (albo jedzie)… Dziewczynki wymieniają więc grzecznie – żołędzie, igiełki, listki, grzyby i inne leśne pierdoły. Chłopcy zaczynają wtrącać niewinnie „kupa wiewiórki”, aż kubeczek dochodzi do mojego starszaka. Fredek z miną sommeliera wącha plastikowy kubek i na pytanie „A tobie czym to pachnie chłopczyku?” z pełną powagi miną odpowiada „Gównem. Pachnie jak gówno”. W tym momencie byłam koloru czerwonych liści na ściółce. Wszystkie pozostałe dzieciaki wybuchnęły śmiechem, po czym kubek trafił w ręce Christiana, który stwierdził iż jego zawartość pachnie „trochę jak żołędzie, a trochę jak… gówno”. No cóż… Moim zdaniem też tak pachniało, ale to inna historia.

Urocza Pani oprowadzająca nas po lesie powiedziała, że zawsze można powiedzieć „odchody”, przy czym starała się opanować śmiech. Poszliśmy dalej… Zastanawiałam się czy porzucić Fredzia w lesie, czy podstawić mu nogę, czy… oj nie mogę napisać, bo mnie Opieka Społeczna ścignie.

Dobra, pomyślałam o Magdzie Gessler i Jej ekspresji językowej i dałam sobie spokój. W końcu kubek pachniał gównem i taka prawda. 😉 Powiedziałam tylko Fredkowi, że tak się nie mówi. Przyjął to ze smutną miną i przeprosił… Dobra. Niech idzie! Ale jak wdepnie w jakieś psie „g”, to sam myje buty. Zemsta będzie nie tyle słodka, co aromatyczna 😉

Wycieczka była super fajna! Polecam każdemu rodzicowi, choć raz pojechanie w roli opiekuna. Ciekawie, interesująco, mega wkurzająco też 😉 Ale kiedy prawie wszystkie Demony chcą się z Tobą ustawiać w parze czujesz wielką radość i dumę! Bo te dzieciaki są fantastyczne! I choć modliłam się, aby jak najszybciej dojechać pod szkołę ,było warto!

A tak przy okazji, doceniajcie wychowawców swoich najmilszych. Odwalaja kawał dobrej roboty i mają „kupę” 😉 obowiązków!

Swoją drogą czy Wasze dzieciaki też odwaliły Wam takie językowe numery?

12212000_10153714713275419_326643532_n

12202008_10153714712530419_152482360_n

12202094_10153714711835419_2065096636_n

12202040_10153714711250419_1754089535_n

12212382_10153714711055419_1271331448_n