Wróciliśmy właśnie z szalonej, przebieranej imprezy Halloween 😉

Temat obchodzenia tego „święta” wraca co roku jak bumerang. Kiedy mieszkałam w Nowym Jorku bardzo lubiłam ten dzień. Szczególnie słodkie były oczywiście maluszki przebrane za dynie, wampirki, pajączki itd. Bo to dzień przede wszystkim dla nich. Kiedy nasze dzieciaki mają okazję spotkać się ze swoimi przyjaciółmi i poprzebierać się za ulubione postacie? Pobawić się w straszenie kogoś? Poznać bliżej swoich sąsiadów?

Pamiętam kiedy ja byłam mała, takie rzeczy jak chodzenie po domach odbywały się w „ostatki”. Wtedy całą bandą podwórkową chodziliśmy bo mieszkaniach i śpiewaliśmy piosenkę „Przyszliśmy tu na ostatki, nie mam ojca, ani matki. Gdyby Oni jeszcze żyli, pączków by nam nasmażyli”. Zbieraliśmy słodycze i pieniądze. To było super, mieliśmy dużo frajdy.

Halloween wypada dzień przed Dniem Wszystkich Świętych, które ja i moja rodzina traktujemy z wielką pokorą, refleksją i zadumą. To czas kiedy rozmawiamy, wspominamy i tak, także się śmiejemy. Bo należy. Nasz ciągły smutek nie zmieni toku wydarzeń. Nie mam nic przeciwko obchodzeniu Halloween i robię to dla swoich dzieci. Chodziliśmy dziś z przyjaciółmi po domach w ich okolicy i tak strasznie fajne było to, że tak wielu ludzi czekało na te maluchy. Byli przygotowani – dla dzieci cukierki, dla rodziców nalewki. Ku mojemu zdziwieniu drzwi otworzyło nam wielu starszych ludzi, którzy przywitali nas uśmiechem. Bo nie wszystkich często odwiedzają uśmiechnięte, dziecięce buzie ;-), a potrafią one przed tym smutnym dniem wnieść do czyjegoś progu i serca wiele radości.

12188736_10153706347530419_1731919301_n

Halloween to dla mnie także fajny czas na odczarowanie wszystkich zjaw, jakie pojawiają się w wyobraźni Potworzaków. Drakula to dla nas Hrabia Srakula. Wilkołaków się nie boimy, bo wiemy wszystko o prawdziwych wilkach. Zoombie, wampiry i inne takie, to tylko kostiumy służące temu, żeby zdobyć słodycze.

Wycinanie dyni to czysta, pomarańczowa zabawa. I nawet pająk jakoś tak przyjaźniej dziś wygląda.

Moja mama powiedziała mi, że Jej jako dziecku brakowało takiego święta. Wolałaby przestać obawiać się różnych zjaw itp. Zamiast tego pamięta, kiedy jako małej dziewczynce kazano Jej całować w rękę zmarłe ciocie i wujków. To trauma, która zostaje na całe życie.

I nawet moja Babcia, która jest osobą wierzącą poprosiła, abyśmy zanim wyjedziemy na imprezę, naszykowali Jej cukierki dla dzieci sąsiadów. Wiem, że na nie bardzo czekała. 😉

Jutro pójdziemy na cmentarz. Zapalimy znicze za dusze naszych zmarłych, których kochaliśmy. Popłynie po naszych policzkach niejedna łza. Pojawi się uśmiech na wspomnienie dobrych momentów, które już nie wrócą…

Ten jutrzejszy dzień będzie inny. Ważny. Potrzebny. I nie straci nic ze swojej powagi, jeśli dziś słysząc pod naszymi drzwiami „cukierek, albo psikus!” otworzymy je…

12202590_10153706345585419_1277881303_n

12200460_10153706344905419_1810382126_n

12205010_10153706347465419_1995655677_n

12188481_10153706347555419_1206456027_n

12200902_10153706347490419_709950678_n

12200904_10153706347540419_2021415199_n

 

AKTUALIZACJA:

Błagam, nie wmawiajcie mi satanizmu w swoich komentarzach… Poczytajcie. Zrozumcie. Nabierzcie dystansu. I zastanówcie się, jak często sami chodzicie do kościoła i jak często robicie coś dla innych. Choćby się uśmiechacie… 

Pozdrawiam Was najserdeczniej i mam nadzieję, że przyjdzie kiedyś taki dzień, w którym będziemy mogli się różnić bez rzucania w inność kamieniem.

A przy okazji Halloween. to dawne święto celtyckie, czyli pogańskie, a nie satanistyczne. Fakt iż oni obchodzą obrzędy w tę noc to inna historia…

Wasza Malina