Kto z nas nie kocha reklam? To moment, kiedy można pójść siku, zrobić sobie herbatkę, czy w przypadku tych emitowanych w Polsacie pojechać po swoje ulubione cukierki na stację benzynową… do innego województwa i zdążyć wrócić na czas.

Tak. Ten moment, kiedy telewizor krzyczy „KUP TO!!!”. I już wcale nie „z pewną taką nieśmiałością” jak Anna Patrycy, w kultowej już reklamie podpasek. Dziś nakazuje! Obiecuje! Nęci, wierci dziurę w brzuchu i mózgu dzięki towarzyszącej reklamie muzyczce. „Skrojeni na miarę moich wad sprzedawcy, powiedzą mi co bym chciał” jak śpiewa miłość mojego życia Grzesiu Markowski.

Kiedyś myślałam, że upadek nastąpił w momencie, kiedy Pani rozmawiała z margaryną. Jak bardzo się myliłam… Obraz dzisiejszej kobiety w reklamie to obraz idiotki gadającej do zjawiającego się znikąd Pana z proszkiem do prania, albo płynem do naczyń. To Pani uśmiechająca się do do leku na wzdęcia. To dziewczyna przeżywająca dramat w białych spodniach, bo miesiączka tłamsi jej osobowość. No żesz w dupę! Serio?

Żenująca jest seria reklam dla banku z mini ratką, robiona dla idiotów. Nie wiem, kto myślący logicznie oddałby tam swoje oszczędności. Nie wiem też czym twórcy owej  koncepcji się kierują, ale śledzę z zaciekawieniem i przerażeniem. Do moich ulubionych należą także reklamy odświeżaczy powietrza, w których nie mówi się posprzątaj i wywietrz mieszkanie tylko nie martw się bajzlem i syfem, bo ten smród pokonamy naszym smrodem i to w kwiatowym zapachu!

Do klasyki weszła reklama Old Spice z atrakcyjnym ciemnoskórym aktorem, o wielkości mózgu odwrotnie proporcjonalnym do wielkości klaty i konia na którym występuje. Pytam się do kogo to ma przemawiać? Mężczyzn? Kobiet? Czy my naprawdę jesteśmy tak płytcy, za jakich nas mają spece od reklamy?

Moim ulubionym segmentem jest segment reklam przy drogach krajowych. To obraz nas w oczach przedsiębiorców. Każdy szanujący się zakład budowlany, producenta kabin prysznicowych, kaloryferów i nawozu musi reklamować goła baba. Tak. Goła baba.

seksistowska-reklama-podlogi-ruckzuck gladz OzoneDrink_1

 

I kiedy już myślisz, że wszystko już było i nawet zakonnica błagająca o większy biust Cię nie zaskoczy …

166065_10150924502175419_433172007_n

Jedziesz przez miasto i widzisz to…

bez nazwy

Mnie zamurowało, a następnie nadeszło nawet już nie oburzenie, a najzwyczajniej na świecie wkurzenie. Jak można? Gdzie są granice? Czy jeszcze jakieś są? Modelka wyglądająca jak panienka lekkich obyczajów (Ok, może z wyższej półki) pozuje w seksownych pończoszkach na cmentarzu. Wygląda jak w żałobie… najprawdopodobniej po starcie swojej godności. A do tego wszystkiego cytat z Księdza Twardowskiego. To najbardziej niesmaczna rzecz jaką widziałam. Marka Adrian jak widać do zaproponowania ma naprawdę niewiele, oprócz taniej sensacji. Jest uzależniona od prowokacji. Nigdy nie kupię jej wyrobów, bo nie jestem targetem, do którego taki przekaz trafia. Trafia mnie tylko szlag, kiedy na to patrzę. Żenujące, tanie, okropne… Niesmaczne. Co do modelki, która zgodziła się wystąpić w tej kampanii… nie mam słów. Serio. Mama i babcia muszą być dumne.

Właścicielka firmy w rozmowie z portalem wirtualnemedia.pl tak oto tłumaczy swój innowacyjny przekaz:

„Nie reklamuję rajstop. Starałam się powiedzieć, że życie biegnie nieubłaganie. Że gonimy często za rzeczami, które z pewnej perspektywy nie mają najmniejszego znaczenia. Że jesteśmy dla siebie niemili i nietolerancyjni. A kiedy kogoś zabraknie, wówczas zdobywamy się na refleksję i próbę usprawiedliwienia siebie. Motto zaczerpnięte od księdza Twardowskiego idealnie wpisywało się w klimat tego billbordu. To kolejny, społeczny wymiar tej kampanii”

Tak… Takie tłumaczenie to kolejny gwóźdź to trumny i to dosłownie. Marka Adrian do tej pory łamała stereotypy, tym razem złamała coś innego… Jest mi wstyd.

Wolę już słuchać gadki z margaryną…