Dawno, dawno temu w Szkole Podstawowej nr80 imienia Stefana Starzyńskiego w Łodzi zjawiła się Karolina Malinowska lat siedem, która została uczennicą klasy 1B…

Do dziś jestem w stanie wypisać całą listę z dziennika – po kolei, wszystkie nazwiska z naszej klasy.

Pamiętam Panią Barbarę Stasiak – kobietę, która zmieniła moje życie. Była najlepszym wychowawcą na świecie. Uczyła języka polskiego i za błędy ortograficzne rysowała na marginesach szubienice! Kochałam Ją bardzo.

Pamiętam Pana od fizyki i chemii, który siał postrach na korytarzach. Nie ma Go dziś wśród nas… Raz na koniec roku wstawiliśmy Jego pomarańczowego malucha do śmietnika i zastawiliśmy pomarańczowymi puszkami MPO. Oj długo Go szukał 😉

I Panią Piskadło od „gegry”. Jak ktoś dostawał pałkę i pytał, czy może się poprawić to zawsze mówiła „Poprawisz się jak Ci matka rosołu nagotuje”. 😉

Miałam fajną klasę, no może poza kilkoma przypadkami (jak to wszędzie). I klasowego przystojniaka pamiętam- Bolka 😉 I śmieszka cudownego Sebastiana, którego uwielbiałam i nawet „Stasiakowa” nie umiała się na Niego gniewać długo.

I Witka, ze starszej klasy, którego zawsze podziwiałam, bo był najmądrzejszy w całej szkole 😉 Dziś jesteśmy kumplami na Fejsie 😉

To ciekawe, że podstawówkę pamiętam o wiele lepiej niż liceum.

Tak mnie naszło na wspomnienia. Dziś sama mam w domu pierwszoklasistę. Fryderyk został uczniem, a ja zostałam robotem 😉 Zaczęło się wstawanie, szykowanie śniadanek, stres, pakowanie tornistra, odprowadzanie do szkoły. Ech…

Podobno kiedy dziecko idzie do szkoły, Ty jako rodzić też do niej wracasz 😉 Zobaczymy.

Wiem, że wybrałam dobrą szkołę. Czuję to w kościach 😉 Sama miałam gęsią skórkę, kiedy wnosili sztandar na uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego. Padło DO HYMNU, śpiewaliśmy , a na PO HYMNIE nóżka sama zgięła się w kolanie. Pamięta się te czasy!

Patrzyłam na mojego synka, który z wielkim zainteresowaniem obserwował to wszystko, co się dzieje. Uśmiechał się, wokół miał przyjaciół z przedszkola. A w tym wszystkim byłam ja…  Na szczęście nie sama, bo z moim cudownym mężem. Ale przez chwilę poczułam się… staro. Nie w sensie wieku, ale takiej mentalności, która nagle wdziera się w mój umysł… On da sobie radę świetnie – w to nie wątpię. Ma „już” 6lat. Czyta, pisze. To są inne dzieciaki niż my w ich wieku. Żyją w innym świecie, ilość informacji , jakie dostają każdego dnia tylko przyspiesza ich rozwój.

Tylko czy ja dam sobie radę? Czy będę umiała mu zawsze pomagać? Mam nadzieję, że tak.

Mam też nadzieję, że podobnie jak ja, przeżyje w szkole cudowne chwile 😉

Wiecie, oby do pierwszej „pałki”, klasówki, wagarów, wywiadówki i szkolnej miłości. Cholera będzie fajnie!!! Skąd wiem? Bo akurat ten temat już dawno przerabiałam! 😉

Największą zmorą będzie wstawanie. Nie wiem tylko dla kogo większą. Oli stwierdził, że On się już nachodził do szkoły i nie będzie wstawał rano 😉 Wariat!

Dziś były pierwsze lekcje. Fredek mówi, że było super! Przyznam, że jak usłyszałam dzwonek to serce podskoczyło do gardła. A mój synek? Uśmiechnięty, wesoły i machający mi na do widzenia. Ma nadzieję, że mu tak zostanie.

Kochani oby do wakacji!

A jak było u Was?

FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender