Zanim zaczęłam pisać bloga zastanawiałam się, po co właściwie ludzie to robią? Jaki to ma sens? Komu może się chcieć czytać czyjeś wynurzenia? Ale jak widać i mnie dopadło.

Zaczęłam go pisać dla siebie samej. Nie dla Was – za co przepraszam. Chciałam opisywać sobie swoje zmagania z samą sobą. Nie tylko z powrotem do figury z czasów bycia modelką, ale zmagania z macierzyństwem, lenistwem. Ot – z codziennością.

Pierwsza o moim blogu na swoim Facebooku napisała Ewa Chodakowska. Pamiętam, że spanikowałam, bo w minutę wywaliło mi serwer. To było dziwne, że ludzie chcą czytać to, co piszę. I jak piszę. Prosto, po swojemu. Nie udając. Szczerze. Być może czasem tak, jak na celebrytkę nie przystoi. 😉 Ale to jestem właśnie ja.

Pierwszy post w dniu publikacji przeczytało Was 40.000. Zostaliście. Nadal czytacie. I jest Was coraz więcej. Bardzo dużo właściwie, bo do tej pory mam ponad 1.500.000 odsłon! Ponad półtora miliona ludzi czyta mojego bloga. Dla mnie to zaszczyt, ale i duża odpowiedzialność, za mam nadzieję dobre teksty. Jedne o sprawach ważnych, inne do pośmiania się. Bez reklamy, pozycjonowania i innych bzdetów, na których się nie znam. Nie zliczę ilości cytatów bloga w mediach.

Zaprosiłam Was do swojego życia. Nie. Nie z potrzeby lansu, ale dlatego, że jest ono dla mnie piękne.

Wychowałam się w biednej rodzinie. Wiem, co znaczy nie jeść przez miesiąc obiadu. Wiem, co znaczy być najuboższym dzieciakiem w szkole, z którego wszyscy się śmieją. Wiem, co znaczy pracować ciężko od małego. Wiem czym jest strach o dach nad głową. Wiem, czym jest miłość matki. Wiem, czym są Jej łzy, Jej niemoc. Wiem, czym jest Jej siła, determinacja. Walka… Wiem, czym jest dawanie więcej niż się ma. Wiem, czym jest miłość silniejsza niż przeciwności losu. Czym jest upór Matki i czym jest Jej wielka mądrość.

Wreszcie wiem, czym jest los z nieba. Dar od Boga. Szczęście. Spełnienie. Odpowiedzialność. Wiem, czym jest sława. Czym jest spełniony sen. Wiem, czym są podróże. Wiem, czym jest światowa kariera. Wiem, czym jest poznanie najsłynniejszych ludzi świata mody. Czym jest ich uwielbienie. Czym są sesje, pokazy, wyjazdy. Wiem, czym jest ciągła praca nad sobą.

Wiem czym jest wybór. Wybór miłości. Prawdziwej. Jedynej. Wiem, czym jest szczęście. Wiem, jak to jest być żoną i matką. Jak być kobietą kochaną. Jak być kobietą docenianą. Wiem czym jest rodzina. Wiem, jak to jest być w telewizji. Wiem jak to jest być kimś znanym. Wiem, jak to jest być lubianym i hejtowanym. Wiem, czym jest prawdziwa przyjaźń. Ale najważniejsze co wiem, to wiem jak być SOBĄ.

Dziękuję Wam za każdy komentarz – bardzo lubię je czytać. Dziękuję także za każdy mail jaki otrzymuję. Niektóre wzruszają, inne zaskakują. Wszystkie cieszą. Oto co piszecie:

„Uwielbiam czytać Twojego bloga. Dzień bez Twojego bloga jest dniem straconym. Jestem młoda, niby powinnam mieć dużo energii, ale studia, dom, małe dziecko czasami mnie przerasta. Zawsze byłam szczera mówiąc, że czasami to padam na twarz ze zmęczenia. Nie wiem tylko czemu ja tak mam.Raczej tak myślałam, bo wszystkie kuzynki i koleżanki mówiły jakie to one są spełnione w macierzyństwie. Ja tez kocham przecież swoje dziecko i to bardzo. Ale czułam się wyrodną matką, że bywam zmęczona, że nie mam na nic ochoty. Dzięki Tobie nabrałam pewności siebie , że jestem tylko człowiekiem, że mam prawo czasami po marudzić. Dzięki bardzo. Pozdrawiam Ania”

” Witam, chciałabym Panią przeprosić:) Czytając różnego rodzaju portale, przeglądając gazety uważałam, że jest Pani osobą, która ma wysokie mniemanie o sobie, jednak wczoraj trafiłam na bloga i co się okazało, że zdanie zmieniłam o 180 stopni:) Jest pani taka po prostu normalna, taka swoja:) Pozdrawiam”

„OK, zrobię to….Pani Karolino zacznę z grubej rury, nigdy nie lubiłam Pani osoby. Uważałam Panią za zadufaną, pewną siebie, nie wiadomo dlaczego tak wielbioną , dziewuchę że tak się wyrażę A program prowadzony kiedyś tam „Gwiazdy na dywaniku” był dla mnie katastrofa i zapewnieniem że debilizm sięga granic. Jednak przez przypadek trafiłam na Pani bloga, i znowu stwierdziłam o nie kolejna gwiazdeczka piszę bloga i będzie tak mimo chodem reklamować to co w gifcie dostanie tak jak młoda Tuskowa. Czy one naprawdę nie mają co innego do roboty…no i dostałam młotem po głowie. Otóż przeczytałam wpis
„ Niezły odlot”, i po prostu nie wierzyłam że aż tak jest Pani normlana. Po pierwsze dowiedziałam się że to trojka dzieci a nie dwójka jak myślałam został spłodzona, że jest fantastyczna babcia która dodaje uroku temu wszystkiemu. No i że przeżywa Pani takie same problemy jak ja , lot masakra w samolocie i trzeba znieść to gówno żeby dotrzeć jednak na te pierdzielone ale jakże upragnione wakacje – w moim przypadku z dwójką dzieci i nie tak pięknym mężem . Odwiedziła Pani Pobierowo, które i ja odwiedziłam z moją zaledwie 3 msc córcią Oliwią , 4 letnia Wiktusią i mężusiem, i które to miejsce kocham a jestem z samego południa. Po tym wszystkim przeczytałam wszystkie Pani wpisy i to w pracy. A najlepsze jest to, że uśmiech z twarzy mi nie schodził, bo nie wierzyłam że znajdę kiedyś bloga który tak mnie wciągnie ta naszą codziennością którą trzeba z uśmiechem na twarzy przeżyć i podziwiam że ogarnia Pani ten cały bandżaj paszczurków . Ujmując świetnie w słowa to co robimy dla dzieci i jakie jesteśmy ważne dla nich dla siebie dla innych. I dalej nie wierzę ….DZIEKUJĘ i będę od dziś stałą bywalczynią Pani bloga, aby się przekonać że osoby znane, a nie zawsze dobrze kreowane przez otaczające nas gówno telewizyjne są normalne”

” Dobry wieczór. Jestem pewnie jedną z wielu kobiet, które czytając tego bloga zmieniły o Pani zdanie..
Normalna, mądra kobieta z fajnym poczuciem humoru i odpowiednim dystansem do świata. Trochę mi wstyd, jak pomyślę o tym, co wcześniej sobie myślałam patrząc na Panią (nadęta, zapatrzona w siebie i celebrycki świat lala).
Sama mam 26 lat. Dwa miesiące temu zostalam mamą cudownego Chłopca (jeszcze bardziej podziwiam czytając, jak to jest być mamą trzech Bąblów). Chciałabym spełniać się w tej roli i mam nadzieję, że też będę potrafiła być dla Niego super kompanem.
Na pewno będę śledzić tego bloga, bo bardzo dobrze się go czyta 🙂 i fajnie było się pomylić w stosunku do Pani na plus.. Chyba niechcący człowiek wpada w pułapkę, spoglądając na drugiego powierzchownie. Przepraszam za ten niesłuszny osąd i dziękuję, że kolejny raz dostałam prztyczka w nos.”

„Pani Karolino, natrafiłam na Pani bloga wczoraj — szukając motywacji, aby ruszyć tyłek i wrócić do ćwiczeń z Ewą Chodakowską — i nie mogłam przestać czytać. Była 1.30 w nocy i wiedziałam, że o 6 moje potworki lat 2 i 3 miesiące zafundują mu pobudkę.
Chciałam tylko Pani powiedzieć, że Pani blog jest świetny. Ile to razy wybuchałam śmiechem, uśmiechałam się pod nosem, mówiłam: skąd ja to znam. I Pani… taka fajna, normalna kobieta (chociaż dlaczego miałaby Pani nie być…?) Bardzo mnie Pani motywuje. Proszę nie przestawać pisać.
Bardzo gorąco Panią pozdrawiam”

„Każdego dnia rano budzę się, otwieram oczy i czuję ścisk w żołądku, przed tym co mnie czeka. Dwójka diabelkow jeszcze śpi, aby za chwile zawładnąć całą mną i wszystkim dookoła. Codzienny schemat ten sam, 24h obsługa, nieprzespane nocki od 6 lat, do tego „próba” ogarniecia domu, zrobienia czegoś dla siebie, popołudniowe zajęcia dzieci, zakupy.ecc. I gdzie w tym wszystkim znaleźć siebie??? Może wieczorem? Ale wychodząc z pokoju dzieci z wywieszonym jezorem mam ochotę tylko na przyklejenie głowy do poduszki. Pomimo, że chwilami nie mam siły, uśmiech i słowa „kocham cię mamo” wynagradzaja zwątpienie w macierzyństwo… Karolina dzięki Tobie jest mi lepiej 🙂 nie jestem sama. To jest po prostu życie, a cukierkowe bobasy, uśmiechnięte i wyslimowane mamuśki tylko w filmach. Samych serdeczności dla Was!”

„Czesc Karolina!Pozwolę sobie po imieniu, bo to najszybszy sposób do skrócenia „dystansu”.
Ja do rzeczy: pierwszy raz widziałam Cię na żywo kilka lat temu u Kuby Wojewódzkiego. Byłam jeszcze wtedy w liceum, i z Ełku-mojego rodzinnego miasta- pojechałam pociągiem do Warszawy jako zwycięsca konkursu „usiadz na widowni Kuby Wojewodzkiego” Pamietam, ze nie przypadlas mi do gustu… pamietam Twoja mine… Czułam, że czujesz się lepsza od wszystkich. Że jesteś ponad. Ogólnie nic do Ciebie nie miałam, ale pamiętam ten „pierwszy look”.
… teraz po latach trafilam na Twojego bloga. Czytam dosć często-jak mam chwilkę i akurat przypomnę sobie żeby tu „looknąć”.
I coś mi TU zgrzyta, coś mi nie pasuje… Ponieważ czytam Twoje/o Tobie posty- tak leciutko się to czyta- a często i z uśmiechem. I gdybym tylko nie pamiętała Cię z programu KW sprzed lat… A ja czytam i często myślę sobie, że Ty jesteś taka babeczka, z którą mogłabym pogadać o pogodzie stojąc w kolejce u lekarza, albo np. w gumowcach pielić truskawki, a potem iśc na kawę i pogadać o najnowszej kolekcji butów…
Kurcze fajna babeczka z Ciebie. Tak bardzo naturalna a zarazem klasa sama w sobie.
Karolina Malina 😉 A Karoliny to fajne dziewczyny :):) ”

” Musze to napisać chodź pewnie dostaje Pani wiele takich wiadomości. Generalnie zawsze była Pani dla mnie wielka celebrytką z telewizji, na bloga trafiłam przypadkowo za sprawa artykułu w „Skarbie”. Przeczytałam kilka wpisów i jestem w wielkim szoku, jest Pani taką zwyczajną kobietą, te wszystkie „gwiazdy” telewizyjne zawsze wydawały mi się takie oderwane od rzeczywistości. Czuje się jakbym czytała wpisy koleżanki z sąsiedztwa i tutaj w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Fajnie ma Pani życie i zazdroszczę zdrowego poczucia własnej wartości i pewności siebie. Ja osobiście cały czas u siebie nad tym pracuję ;). Super rodzina super dzieci gratuluje i życzę szczęścia :). Pewnie nie ma pani czasu odpisywać na maile mimo to miło że można napisać.”

„Hejka!!!
Nie bawię się w czytanie żadnych blogów, żadnych tekstów o karmieniu, przewijaniu, zachwycaniu sie kupkami, żadnych….. Na Twoje posty czekam jednak z niecierpliwością i czytam kilka razy. Miło poczytać o Matce Wariatce, ale ogarniającej, kochającej, dowcipnej, no i oczywiście prześlicznej. Ale nie takiej nastrzykanej, opuchniętej, pierdolniętej- zawsze uśmiechnietej, z grymasem zdziwienia na czole, tylko takiej „po prostu”. Po prostu naturalnie pięknej, która pokaże sie bez tony tapety, w maseczce, z bliska. Po prostu „swojej babce”.
Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze wpisy, takie do poczytania i pośmiania się po nosem.
P>S> Plus wielki za BRAK ABSOLUTNY błędów ortograficznych.
Matka M.”.

Miłe, prawda? A to tylko maleńki wycinek. Dziękuję za każdy mail. Przepraszam, że czasem nie odpiszę, ale czuję się aż zawstydzona. Przecież to ja. Nikt nadzwyczajny- nawet napisałabym zwyczajna dziewczyna. Raz grubsza, raz chudsza. Raz mam posprzątane w domu, innym razem nie. Raz kupuję bluzkę na bazarze, innym razem drogą torebkę w Vitkacu. Raz bluzgnę porządnie, raz ugryzę się w język. Raz się wystroję, a innym razem mam to w tyle. Raz tupnę nogą, raz się przyznam do błędu. Raz przytulam męża, raz się na Niego wściekam. Raz kocham dzieciaki, innym razem K*^^$@@$%T^&I!!!!!! 😉

Z całego serca dziękuję, że tu jesteście. Mam nadzieję, że zostaniecie. Na długo. Nie zawiodę. Obiecuję. Na 100%!

Pojedyncze, 16.08.2015 o 00.11 #2

Pojedyncze, 16.08.2015 o 00.11