Muszę się Wam pochwalić, że przeżyłam jeden z najpiękniejszych wyjazdów w moim życiu.

Zaprzyjaźniona para – Paula i Maciej zaprosili nas i jeszcze jednych znajomych do Białki Tatrzańskiej. Tamte rejony kojarzą mi się najbardziej z zimą, usiłowaniem jazdy na nartach, lansiarskimi ciuchami na stoku i grzańcem.

Ja, jako znana sierota sportowa niespecjalnie kocham to miejsce zimą. Ale latem to co innego… Zwłaszcza kiedy w Polsce panują upały i nie bardzo masz pomysł, co zrobić z dzieciakami.

Na te kilka dni zabraliśmy starsze Potworzaki, bo z Julciem byłoby ciężko. Sami wiecie – wakacje ma ten, kto jedzie na nie bez dzieci 😉 Chyba, że jedzie tam gdzie są dzieciaki i postanawia puścić je samopas. I dokładnie tak zrobiliśmy.

W domu ze spędzaniem czasu bywa różnie. Czasem się najzwyczajniej nie ma siły, ani prawdę mówiąc ochoty na kreatywne zabawy z dzieciakami. Albo na jakiekolwiek zabawy i „z” i „bez” dzieciaków 😉 Za to wyjazdy i towarzystwo rówieśników sprawiają, że w dzieciakach rodzi się kreatywność. Zabawką może stać się wszystko , a wyjście na dwór (czy na pole) jest kopalnią frajdy!

Moje dzieciaki to typowe mieszczuchy, które krowę, kozę, świnię i kury widziały mijając je na trasie dokądś tam, albo na obrazkach w książce. No co ja poradzę, że pod Pałacem Kultury i Nauki nie ma farmy? 😉

Za to na tym kilkudniowym wypadzie na Podhale i w okolice, mogli zobaczyć przepiękną naturę i doświadczyć tego wszystkiego, czego miasto już nie może zaoferować.

Zachwyceni byliśmy na przykład bacówką 🙂 Pojechaliśmy tam po pyszny oscypek, a przy okazji Christian i Fredzio mieli okazję zobaczyć barany, owieczki, i słodkiego byczka, który miał 3dni i był równie ciekawy świata, co oni.

Szałem było jeżdżenie na kładach. Bo żeby dostać się do pięknego domu, w którym mieszkaliśmy trzeba było zostawić na dole auta i wjechać na hardcorową górę. Oj w życiu się tyle na pace nie nasiedziałam. Jakby Policja to widziała to i w pace bym posiedziała! Ale cokolwiek zdarzyło się na Podhalu tam zostaje 😉

Fajnie było obserwować chłopców, których wszystko fascynowało. Ten wyjazd był przełomowy, także dzięki wypadom do Bukowiny Tatrzańskiej. Zbawienne bowiem podczas upałów okazały się tamtejsze baseny w Bukovina Termy Hotel Spa. Fredzio i Christian uwielbiają wodę i ciężko było ich wyciągnąć do domu. Fredzio, który raczej należy do ostrożnych dzieciaków, dzięki odkrytemu przeze mnie gadżetowi – płetwie rekina. Pływanie w kole i rękawkach podczas nauki nie ma sensu, bo maluch nigdy nie nauczy się pływać. Płetwa sprawiła, że Fredzio ośmielił się nawet skakać do wody. Płetwa nie utrzymuje dziecka, nie chroni przed utonięciem, ale pomaga w nauce samodzielnego pływania. Jeden z moich ulubionych gadżetów (a mam ich sporo, muszę się Wam chyba kilkoma pochwalić w jakimś poście 😉 Jakby ktoś był zainteresowany to płetwa do kupienia tutaj.

Nie mogę też nie wspomnieć o jedzeniu, które było wyśmienite – jak zawsze, kiedy gospodynią jest Paula. Tajskie, góralskie. Barany, rosołki, sałatki, makarony. Nieopatrznie zaproponowałam pierwszego poranka przygotowanie jajek na miękko- każdy ma swoją metodę. Ja wkładam do zimnej i osolonej wody, gotuję 4 minuty od momentu zagotowania- zawsze wychodzą. Moja ukochana Paula stresowała się tymi jajkami jak jasna cholera. Matko jedyna! To była jedyna rzecz, na jaką nie miała wpływu podczas Jej perfekcyjnego śniadania. Co chwilka zerkała mi do garnka. Najpierw mnie to wkurzało, później śmieszyło, a później stresowało, że nie wyjdą. Wyszły. Na szczęście perfekcyjnie jak cała reszta. W ogóle spotkania z Paulą są stresujące, bo podczas nich uświadamiam sobie jak cholernie nieperfekcyjną „gotowarką” jestem. Nic to. Obiecuję poprawę. Paula jeśli to czytasz, to wiedz iż Cię wielbię!

Paula jest nie tylko szefem w kuchni, ale także szefem wycieczek. Namówiła nas na wspólne pó∆ście z dzieciami nad rzekę. Nie wspominała tylko, że spacer przypominam survival 😉 Rwący dość potok, mnóstwo kamieni na dnie (jak to w górach) a Damensa czyli ja wybrała się w klapeczkach! Walczyłam o życie po drodze, ale było warto. Moim oczom ukazały się zapierające dech w piersiach widoki i najprzyjemniejsza , zimna i krystalicznie czysta woda. Paula- wielbię Cię także za tę wycieczkę, choć się ze mnie nabijałaś 😉

To był wspaniały czas. Z mężem, dziećmi i przyjaciółmi… Sama poczułam coś , czego nie czułam od dawna. Beztroskę. Daje więcej relaksu niż najbardziej luksusowe SPA.

Zresztą sami zobaczcie. Czego chcieć więcej?

FullSizeRender

droga do góry

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

Wjeżdżamy!

FullSizeRender

Osa ugryzła!!!

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

IMG_8160

FullSizeRender

Z moją Paulą

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

 

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender