Jak w piekle… I wcale nie chodzi mi tylko o temperaturę. A o brak sił i chęci… No może chęci to nawet jeszcze są, ale energii brak. Jak i czym zająć dzieciaki w taki upał mając jeszcze pod opieką ich prababcię? Słońce, żar, nie ma czym oddychać. Zresztą sami wiecie.

Wczoraj wybraliśmy się na urodziny do naszych wspaniałych przyjaciół -Huberta i Madzi i to było zbawienie. Basen, las, pyszne jedzenie i nawet jak musiałam pilnować Julcia było to przyjemne pilnowanie. Nie zważając na mój brak kondycji fizycznej razem z Hubciem wskoczyliśmy do basenu pod pretekstem zabawy z dziećmi, a tak naprawdę po to żeby się ochłodzić.

Niestety urodzinki Martusi były tylko wczoraj… A szkoda 😉 Dziś siedzimy w domku i relaksujemy się (o ile to możliwe w tym upale) na balkonie w centrum warszawskiej Pragi.  Jak się można relaksować w czterech ścianach z trójką dzieci? Zrobić przeciąg, ze starej piaskownicy odziedziczonej po córce znajomych zrobić baseniki. I bawić się ile wlezie! Pić wodę, jeść owoce. Ja od rana lecę na samych kefirach 😉 I może być pięknie!

Gry planszowe, nawet Play Station, czy telewizor  nie są atrakcyjne. Ale możliwość pochlapania się w wodzie jest najlepszą zabawą na świecie! A pod koniec dnia zużywamy ją do podlewania kwiatków! Naprawdę można! Damy radę!

I wiecie co? Przestałam sobie robić wyrzuty sumienia, że nic mi się nie chce. Bo matka to też człowiek. Chociaż nie! Matka to robot, a jemu też mogą się w taki upał przegrzać zwoje kabelków. Wywiesiłam więc kartkę „awaria” i bawię się dziś w człowieka!!!! A wy jak sobie radzicie z upałem?

Całuję Was… Chłodno!

Wybaczcie, że post taki krótki 😉 Ale AWARIA 🙂

FullSizeRender

IMG_7657

IMG_7676

FullSizeRender

FullSizeRender

 

To było wczoraj, a dziś mamy tak :

IMG_7674

IMG_7672

FullSizeRender

FullSizeRender