Wiem, że dużo osób czeka na ten tekst już od wczoraj, ale muszę się usprawiedliwić. Padłam. Nie w walce, a po niej. Ze zmęczenia. Ale wróćmy do początku… Stali czytelnicy bloga wiedzą, że nie mam problemu z kupowaniem różnych towarów w różnych sklepach – wliczając, takie jak Lidl i Biedronka 😉 Pewnie część z mojego światka pofukuje pod nosem, ale co tam! Praga rządzi

Czytaj dalej