Z pewnym zaciekawieniem obserwuję ostatnio zachowanie pewnej celebrytki, która zdecydowała się ujawnić twarz swojej córeczki w mediach społecznościowych. Jak to określiła na „Jej zasadach”. Swoim fanom nie wspomniała tylko, że już za chwilkę, będą mogli zobaczyć Ją i Jej córeczkę na okładce jednego z kolorowych magazynów.

Nie uważam, że coś w tym złego, że pokazała Ją światu. Któż z nas nie prezentuje fotek swoich pociech wszem i wobec? Sama to robię. Nieustannie. Chwalimy się każdemu, kto ma jeszcze cierpliwość jeszcze o nich słuchać ;-). Robimy miliony zdjęć. Od urodzenia – hitem są sesje zdjęciowe robione dzieciom w pierwszych tygodniach życia, aż po lata, kiedy pociechy fotograficzne sprawy biorę w swoje ręce i trzaskają miliony… selfie. Mamy dziś możliwość budowania życiowego archiwum, czego nie mogliśmy robić kiedyś z powodu technologicznych ograniczeń. To kopalnia emocji i wzruszeń na długie lata, a dla nas matek coś czym będziemy mogły zawstydzać synów, pokazujące te „skarby” przyszłym narzeczonym 😉

Dlaczego dostrzegam temat? Bo zadziwia mnie rodzaj „gry”, której trudno nie zauważyć. Podobnie jak ja nie rozumie tego rzesza internautów. Bo nie problemem jest sesja. Piękna sesja. Nie jest problemem materiał telewizyjny z sesji. Ale czy nie zaskakujące jest to, że w jakiejś niewytłumaczalnej „panice”, owa „osobowość” publikuje na swoim Instagramie zdjęcia małej córeczki wcześniej.

Ciekawe co na taki „gest dla ludu” redakcja owej gazety. Redakcja, która wydała pieniądze na sesję, na stworzenie materiału i druk. Miała być pierwsza. Nie była. O ileż bardziej uczciwe, byłoby pokazanie tych zdjęć chwilę po ukazaniu się gazety? Jako prawdziwą gratkę dla fanów? Byłoby to z szacunkiem i dla redakcji i dla śledzących ją wielbicieli. Po prostu byłoby normalne. A tak wszyscy poczuli się oszukani, a głównym przegranym w tej grze stała się sama „idolka”. Szkoda.

Z wielką ciekawością oglądałam pierwsze opublikowane zdjęcia córeczki Angeliny Jolie i Brada Pitta. Nie tylko ja, cały świat. Były piękne, prawdziwe i szczere. A przy okazji zrobiły wiele dobrego, bo parę milionów dolarów trafiło do potrzebujących. Potrafimy brać dobre przykłady ze świata. Wspomnę tu okładkę „Gali” Justyny Steczkowskiej. Bo choć inna waluta i inne pewnie zera to ogrom serca taki sam.

IMG_7104 IMG_7107

Sama mam trzech synów i nie raz dostawałam propozycje pokazania się z nimi w mediach. Rodzinnie pojawiliśmy się na dwóch okładkach. Nie otrzymaliśmy honorarium/kasy/działki/wycieczki/wyprawki/bonów na mleko ani innych fantów. Dostaliśmy za to piękne wspomnienia na długie lata w postaci zdjęć. Radość rodziny i wszystkich, którzy nam kibicują. Dzieci nie były  nawet specjalnie widoczne. Nikt nie miał na to ciśnienia. Ani redakcja, ani tym bardziej my. O co więc chodziło? O to żeby pokazać to, co w życiu ważne. Szczęście, rodzinę, bliskość.

W Polsce mamy różne rodziny, bo i nas spotykają różne sytuacje. Ja jestem z moim mężem 12lat po ślubie. Dlaczego mam się wstydzić, że mam cudowną rodzinę? Zakrywać dziecko pieluchą? Uciekać przed światem? Są i pary po rozwodach, które dziś mają szczęśliwe związki. Są i takie, które żyją bez ślubu, albo nawet razem nie mieszkają, a też mają dzieci i potrafią dać im miłość. Bo każdy z nas jest inny – wyjątkowy. I ma prawo do tej bliskości i komunikowania tego światu.

Na świecie gwiazdy występują oprócz sesji zdjęciowych w prasie także w kampaniach reklamowych ze swoimi dziećmi. I to jest zupełnie normalne. Sama chciałabym mieć takie zdjęcia ze swoimi maluchami. Nie obawiajac się jakiejkolwiek oceny. Bo czy tak samo osądzamy mamy i tatusiów, którzy oddają swoje dzieci do reklam i prac przy serialach, które popijając kawkę oglądamy? Nie robimy tego, prawda?

298B8E8200000578-0-image-a-1_1434053725108

Pamiętam Anię Przybylską ze swoimi pociechami na okładce „Vivy”. Pamiętam Kasię Skrzynecką, która tak długo czekała na swoje maleńkie szczęście, aby w końcu pokazać nam Alikię.

c74fdaf9

z11010127Q,Ania-Przybylska-wraz-z-dziecmi-znalazla-sie-na-okladce

anna-przybylska-z-dziecmi-na-okladce-vivy-NEWS_MAIN-33008

Mam te obrazy mocno w pamięci, bo to są prawdziwi ludzie i prawdziwe emocje. Czasem jest mi przykro kiedy, wiedząc jaki ktoś jest prywatnie, czytam okropne komentarze na Jego temat. Pojawia się „wszystko na sprzedaż”. Nie, nie wszytko… Dla mnie o wiele bardziej niezrozumiałe jest pokazywanie się w ‚Playboy’u”, czy kreowanie się na wszystko wiedzącą matkę, w butach o wartości trzech pensji przeciętnego Polaka.

I skoro Angelina Jolie nie ma z tym problemu, to dlaczego mam mieć ja? A jeśli, któryś z chłopców powie mi kiedyś, że nie ma na to ochoty, to uszanuję Jego wybór. Dziś robią to z przyjemnością. To dla nich zabawa, przygoda. To nie jest i nigdy nie będzie towar, to są moje DZIECI. A ja jestem z nich dumna i będę się nimi chwalić – nie mylić z „wpychać wszędzie”. Będę im pokazywać swój świat…

 

 

(04/08/2008) E0408819.JPG MÉXICO, D.F. Cine-Jolie-Pitt-Mellizos. Los actores Brad Pitt y Angelina Jolie, presentaron hoy a sus mellizos de tres semanas,  Knox Leon y Vivienne Marchelinela,  en dos importantes revistas. VAF. Foto: Agencia EL UNIVERSAL/Cortesía Revista People. (Newscom TagID: mxeluniversalpic000631)     [Photo via Newscom]

tomasz-karolak-viola-kolakowska-R1

IMG_7108

IMG_7109