Choć nie raz zapewniałam, że nie jestem totalnie zwariowaną na punkcie swoich dzieci matką, to muszę się Wam do czegoś przyznać…
FullSizeRender
Znacie te koszmarne wyciągacze pieniędzy jak bujaki, flippery, maszyny wydające okropne plastikowe kulki z ukrytym w środku niewyobrażalnie ohydnym i do niczego niepotrzebnym badziewiem? Jak nie znacie, znaczy nigdy nie byliście nad morzem.

Wszystko to ku radości dzieci i dramacie dorosłych jest w każdym nadmorskim kurorcie. Są to automaty do dojenia, a my jesteśmy krowami (a nawet mułami chyba). Choć jak się nad tym zastanowię to najtrafniej zabrzmi – osłami do dojenia.

Idę sobie na spacer z Potworzakami i jest tak: Tu 1zł na kulkę, tu 2zł na bujaka, a tu by jeszcze chciał ścigać się na quadzie za kolejną dwóję. Masakra. Oczywiście te „maszyniska” nigdy się – do jasnej c…iasnej – nie kończą- w przeciwieństwie do wakacyjnych funduszy. Tłumaczę, że lepiej uzbierać i kupić sobie jakąś porządną zabawkę, a nie kolejne gówienko. Nic nie dociera. Powiedziałam więc, że owszem mogę się na to zgodzić, ale tylko pod warunkiem, że będą wydawać na to własną (patrz i tak moją) kasę. Teraz zastanawiają się dwa razy, zanim wrzucą te dwa złote.

Jak to dobrze, że my dorośli jesteśmy tak bardzo mądrzy i wiemy jak się nie dać wycyckać naszym dzieciom i Chińczykom. 😉

 

Gówno prawda.

 

W Pobierowie przed rozpoczęciem sezonu jest wspaniale. Bo nie ma wszystkich. Turystów w liczbie miliona, która nie wiadomo, gdzie sypia w tysięcznej miejscowości. Jesteśmy tu już dość długo, i od dawna, ale dopiero teraz przed sezonem po raz pierwszy udało nam się poznać i zaprzyjaźnić z miejscowymi. Poznaliśmy bliżej nowych przyjaciół, między innymi dwóch szalenie fajnych chłopaczków, z którymi moje dzieci od razu złapały kontakt. No i wybraliśmy się na spacerek po miasteczku. Na naszej drodze stanęło zło. W postaci automatu do wyciągania maskotek. Ja pierdziele. Nie ma opcji na wyciągnięcie jakiejkolwiek zabawki, za to sporej ilości kasy z mojej kieszeni jak najbardziej. Ominęłam więc ją szerokim łukiem. Bo t kasa wrzucona do kosza. Młodzież uznała inaczej. W środku znajdowali się uszyci z chińskiego pluszu i wypchani chińskimi wypełniaczami ulubieni bohaterowie – amerykańskich rzecz jasna – bajek. Wśród nich ten jedyny, wymarzony Bay Max z „Wielkiej Szóstki”. Nigdy nie widziałam, żeby Fredziowi aż tak zaświeciły się oczy. Dzieciaki wrzucały kasę i wyciągały zabawki, kaczkę, kotka a na końcu Bay Maxa. Fredzio posmutniał, bo tak bardzo o nim marzył, a tu nagle innemu dziecku się udało. I tylko jemu. Wiadomo. Miejscowy. W drodze do domu tłumaczyłam Potworzakom czym jest fart oraz programowanie tego typu automatów, ale jak masz sześć lat to jedyne co rozumiesz, to fakt , że Bay Maxa ma inny dzieciak. Koniec.

Wróciliśmy do domu i Potworzaki zaczęły jeść kolację. A ja zastanawiać się… Jak to jest możliwe, że jakaś kretyńska maszyna jest cwańsza ode mnie. Nie ma opcji. Mówię więc konspiracyjnie do Oliviera, że się zwijamy i idziemy wyciągnąć Bay Maxa dla synka. Popatrzył na mnie jak na wariatkę, chyba się trochę nawet bał mojego szalonego wzroku, nie odpuściłam. Poszliśmy. Rozwalę ten system – mówiłam to sobie. I co? Wrzuciliśmy monetę i …………………………………udało mi się!!! Za pierwszym podejściem! Byłam z siebie cholernie dumna! Bay Max był mój! A będzie Fredzia! Oczywiście mój niewymownie piękny (nad morzem nawet wymowniej piękniejszy) mąż nie mógł być gorszy niż Mama, więc też obrał cel. I co? I …się udało! Po kilku….nastu więcej próbach ale się mu udało. Nam. Dla naszego spłakanego wcześniej syna. Piszczałam na ulicy jak oszalała. Udało nam się pokonać system, a przy okazji pośmiać się z samych siebie. 😉 No i zrobić razem coś totalnie wariackiego, spontanicznego i chyba bez sensu, dla kogoś kto patrzy z boku. To było bardzo fajne, Ania – nasza przyjaciółka została z dzieciakami – a my niczym hazardowe dusze wrzucaliśmy kolejne monety – (niewymownie piękny znaczy) – by poprawić nastrój najstarszemu. Radość w jego oczach gdy zobaczył nie jednego a dwa Bay Maxy – bezcenna. ; )

Hazardzistką nie zostanę, kulki nadal doprowadzają mnie do szału, ale szpon mam opanowany!!! Biada automatom.

FullSizeRender

FullSizeRenderPojedyncze, 16.06.2015 o 14.31