Wiele kontrowersji wzbudza spot na temat zachodzenia w ciążę przez młode kobiety. Przyznam szczerze, że kompletnie nie rozumiem jak można coś takiego pokazywać kobietom i liczyć na to, że będą zachwycone przekazem. Jestem matką. Mam trzech fantastycznych synów, których kocham nad życie. Zdążyłam zobaczyć wiele miejsc na świecie, zrobić tak zwaną „karierę”. Bywać, bawić się, robić to wszystko co młodzi określają mianem „żyć”. Swojego dzisiejszego życia nie zamieniłabym na żadne inne. Nie wyobrażam sobie, że tak po prostu znikają z niego Potworzaki.

A co gdyby się nigdy nie pojawiły? Czy byłabym mniej szczęśliwa? Nie wiem. Ale wiem z czym wiąże się macierzyństwo. Oprócz ogromnych pokładów miłości, wiąże się także z ogromnymi pokładami cierpliwości, jakie musisz w sobie znaleźć. Czy trzeba zrezygnować z siebie? Tak. W pewnej części tak. Bo pojawia się na świecie taki mały stworek- kompletnie zależny od Ciebie. I nagle cały świat zaczyna się kręcić wokół niego. I tak ma być. Nam matkom, mówi się, że to normalne. Ale komuś kto, jest aktywny. Kocha swoją niezależność (nie mylić z wolnością) wcale takie rezygnowanie z siebie nie musi sprawiać przyjemności i dawać spełnienia. Jestem teraz z Potworzakami na wakacjach. Kocham ich i mam ich dość w równych proporcjach. Bo kiedy po raz kolejny mam nieprzespaną noc, kiedy muszę mieć oczy dookoła głowy, bo każde biegnie w inną stronę. Kiedy każdy z nich ma ochotę na coś innego, a ja mam ochotę usiąść i płakać. Kiedy o godzinie 16 zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie miałam kiedy się umyć. I kiedy w końcu uda mi się gdzieś wyjść wieczorem i po powrocie dzieciarnia budzi się o 6 rano- ku przestrodze. Żebym ja matka pamiętała, że moje życie to ich życie… To wtedy. Właśnie wtedy doskonale rozumiem te kobiety, które nie chcą mieć dzieci. Te, które wzorem Carrie Bradshaw z „Sex w wielkim mieście” zamiast kolejnego Iron Mana wolą kupić parę zajebistych szpilek. Te, które mają czas na kawę i spotkania z przyjaciółkami. Te, które przez pierwsze tygodnie życia dziecka nie chodzą w bluzach „z szybkim dostępem do cycoszka”, bo one mają raczej bluzki podkreślające piękne piersi. Te, które mogą polecieć do Nowego Jorku-bo tak.

I wcale nie widzę po nich, aby były nieszczęśliwe. Ja je rozumiem. Czasem im zazdroszczę. I choć wiem jak piękne jest macierzyństwo, to wiem też jak jest przesrane (dosłownie) przez pierwsze lata. Czy moje życie jest bardziej kompletne, bo mam dzieci? Cholera, nie wiem tego. Jest inne niż było- to pewne.

Ciekawe, czy twórcy tego spotu pomyśleli o kobietach, które robią karierę, chcą mieć dzieci, ale są singielkami. Znalezienie kogoś, kto nam „zrobi dziecko” nie jest trudne. Znalezienie kogoś, z kim chcemy to dziecko mieć i wychowywać to już zupełnie inna historia. Czy te kobiety też mają być odbierane przez społeczeństwo jako okropne żądne stanowisk i luksusów, oraz podróży bezduszne baby, które nie chcą wydać na świat potomstwa? To chyba nie przyszło szanownym twórcom do głowy.

A co z kobietami, które nie mogą mieć dzieci z przyczyn biologicznych? Czy ktoś w tym całym promowaniu prokreacji pomyślał jak One się poczują?

Fundacja Mamy i Taty może powinna pomyśleć, że na świecie są kobiety i mężczyźni, a nie tylko matki i ojcowie.

I piszę to ja –Kobieta i Matka. Bo wbrew pozorom nadal o sobie samej, myślę właśnie w tej kolejności.
Pojedyncze, 10.06.2015 o 16.07
Pojedyncze, 10.06.2015 o 16.10 #6