Prowadziłyście kiedyś samochód, a Wasz facet (albo jakikolwiek facet) siedział na siedzeniu pasażera? Jeśli odpowiedź jest twierdząca resztę mojego dzisiejszego wpisu możecie przewidzieć 😉

Jak obiecałam Wam i sobie wczoraj dziś po odprowadzeniu Potworzaków do przedszkola wybrałam się na trening do Parku Skaryszewskiego. Próbowałam zmobilizować także mojego niewymownie pięknego męża, ale ten musiał propozycję przemyśleć przy papierosie. Ok. Poszłam sama. Będę chodzić sama ze sobą, skoro ten najfajniejszy na dzielnicy nie chce.

Po 2km szybkiego marszu zadzwonił telefon- Boski Janiak zszedł z Olimpu aby pobiegać po parku. Ucieszyłam się, bo to zawsze raźniej no i z własnym mężem sama przyjemność. Podbiegł i zaczęliśmy trening, a właściwie to „i się zaczęło”. „A Ty to nie powinnaś czasem inaczej stawiać stóp? Tak, chyba ze śródstopia bardziej, co nie?”. Spojrzałam tylko na Niego i syknęłam „Wiedziałam!”. Na co Boski Olo odwrócił się na swojej całej pięcie i pobiegł w drugą stronę. Przyznam, że poczułam ulgę i wcisnęłam swój gaz do dechy! Włączyłam turbo! Przy okazji odkryłam, że trening na lekkim wkurwie idzie podobnie jak sprzątanie szafy- efektywnie! 😉

Swoją drogą co faceci mają z tym marudzeniem? „Nie tak szybko! Mijasz go za wolno! Trzymaj obie ręce na kierownicy! No nie! Tak nie możesz jeździć! Ja się nie czepiam, ja chcę Ci pomóc.” Znacie to?

Najlepszą towarzyszką moich treningów jest jednak koleżanka Beyonce w słuchawkach. Nie gada jak nie trzeba, ładnie śpiewa. Jak przypominam sobie jej tyłeczek czuję się lepiej, bo też ma spory. No i te wszystkie teksty mnie mobilizują! Poza tym my dziewczyny znamy się na wszystkim najlepiej.

Kiedy już osiągnęłam swój cel na dzisiaj czyli 5km w 42minuty zwolniłam i zaczęłam iść w kierunku domu. Oczywiście zastanawiałam się przez chwilkę czy Oliviera nie pożarły wiewiórki, albo fanki… Obejrzałam się do tyłu i idzie. Nie wiem czy dobrze idzie, bo nie widzę śródstopia, ale dobrze, że idzie. Na szczęście focha zgubił po drodze. Kocham Go bardzo… Jutro też idziemy. Razem. We dwoje. Ale Beyonce zabieram, tak na wszelki wypadek.

FullSizeRender
FullSizeRender FullSizeRender