Dzisiejszy dzień był wspaniały, choć to poniedziałek 😉 udało mi się namówić mojego boskiego męża na przejażdżkę po Warszawie, a przy okazji załatwienie kilku spraw na rowerze!

Mnie, jako mniej lub bardziej kojarzonej osobie zdarza się otrzymać czasem jakiś upominek, czasem nawet bardzo trafiony. Tak było późną jesienią kiedy niespodziewanie dostałam w prezencie najfajniejszą rzecz na świecie- rower Plumbike!!! Nie ukrywam, że jestem super w wielu rzeczach (skromność to podstawa), ale nie w jeździe na rowerze. Podobno tego się nie zapomina. A jednak… Rower stał sobie całą zimę i czekał na odpowiedni moment. Dziś był ten dzień, kiedy z pewną taką nieśmiałością po niego sięgnęłam i… Zakochałam się!

Fajnie było pokonywać z Olivierem kolejne kilometry, myśleć o tym jak spalam kalorie i patrzeć. Nie tylko na Warszawę, ale na zazdrosne spojrzenia! Przy jakimś krótkim postoju rzuciłam do Oliviera, że „w końcu kobiety patrzą z zazdrością na coś co jest moje i to nie jesteś Ty!”.

Polecam Wam przejażdżki po mieście, jest wspaniale. Wprawdzie teraz nogi mi wchodzą wiecie gdzie, ale to rozkoszny ból.

Co do samego sprzętu jadącego polecam. Szczerze z ręką na sercu. Zażądajcie roweru na Dzień Matki! Plumbike jest absolutnie zjawiskowo piękny, mało tego same możemy sobie wybrać jak ma wyglądać. I co najważniejsze rower jest naprawdę lekki i dobrze się prowadzi. A piszę to ja- kaleka sportowa, więc musicie mi uwierzyć 😉 Nie reklamuję rzeczy na blogu, ale z ręką na sercu mogę polecać to, co polecenia warte. Tak jest w tym przypadku.

Całuję mocno i częstuję fotkami.

Aha rowery znajdziecie tutaj.

FullSizeRender FullSizeRender 11160476_1413822305604254_1603015388_n 11185647_1413822365604248_507386998_n FullSizeRender