Przepraszam. Bardzo przepraszam za to, że ostatnio daję ciała i rzadziej piszę, ale mam mega dużo pracy, obowiązków, projektów i odwrotnie proporcjonalnie sił. Daję więc ciała na sesjach zdjęciowych i w programach, które prowadzę 🙂

Muszę się przyznać… Nie ćwiczę. Nie jeżdżę do Ewy bo jak spalił się most, droga na trening zajmuje mi półtorej godziny, a ja nie mam tyle czasu. Obudzenie, wyprawienie i odprowadzenie Potworzaków do przedszkola to jak fitness. 😉 A przynajmniej tak sobie tłumaczę 😉 Ale się nie poddaję. Dzięki jedzeniu jakie codziennie rano znajduję przed drzwiami mieszkania mam poczucie, że nie jest źle… W sensie aż tak bardzo.

Wczoraj znów miałam wielką przyjemność być bohaterką sesji zdjęciowej. Było to szalenie miłe. I choć szczerze to nigdy w życiu pod względem wizualnym nie czułam się ze sobą gorzej, to jeśli chodzi o lubienie siebie nigdy nie byłam szczęśliwsza i lepsza dla siebie. Dziwnie. Wydawało mi się zawsze, że jedno jest kluczem do drugiego, a tu taka niespodzianka. Tu mi wisi, tam opada, tu za dużo, tak mniej równo… w głowie jednak wiosna! Nie. Nie popadam w samozachwyt 😉 Nadal dużo rzeczy przede mną, no i przede wszystkim długa lista tych do poprawki. Dam radę, ” bo jak nie my to kto? „!!!

Patrzę na to wszystko, co mnie otacza. Jedno przeraża, inne cieszy. Odcinam toksycznych ludzi, a doceniam wiernych przyjaciół. Nie muszę opowiadać o utracie dziewictwa w telewizji, płakać w prime time, czy biegać na golasa. Kombinować jak zrobić, żeby pisali jak najwięcej! Ja jedynie muszę być szczęśliwa. I jestem. Dziewczyny, to naprawdę nie ma nic wspólnego z rozmiarem tyłka. Tylko z wymiarem naszego człowieczeństwa, empatii i tego jak patrzymy na świat. I choć brzmi górnolotnie (celebrytka i jej wizja świata 😉 to ja głęboko w to wierzę.

Nie oglądam dramatów, horrorów, mam dość newsów o gwałtach, napaściach i patologii. Mam dość polityki, idiotów z mównicy sejmowej i Pani Ogórek, która jeszcze nie zdecydowała czy kandyduje na prezydenta czy na Miss Polonię. Mam dość. Basta. Odpoczywam od świata, którego nie chcę. Cholernie to trudne, ale polecam.

Aha! Bardzo chcę podszkolić się we włoskim! Nauczyć tańczyć tango w ramionach Kochanka, żeby móc zaskoczyć Męża 😉 Oczywiście zrzucić pierdylion kilo! I być najlepszą wersją samej siebie 😉 Oł je!

A na koniec kilka zdjęć z ostatniej sesji, którą będziecie mogli zobaczyć już 8 maja w magazynie „Skarb”

A jak u Was? Już wiosennie?

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender