Dzisiejszy dzień był wyjątkowy 😉  Postanowiłam spędzić go z Potworzakami. Mama i Babcia zaopiekowały się Julciem, a my ruszyliśmy w miasto! Albo na miasto jak kto woli!

IMG_0517

To była cudowna podróż. Najpierw wsiedliśmy w tramwaj, a że nie było miejsca do siedzenia Christianek wpakował się na kolana jakiejś starszej Pani. Na szczęście Pani była zachwycona. Uff… Oczywiście przez te kilka przystanków trajkotał jej o tym ilu ma braci, jak mają na imię. O tym, że jestem jego Żoną Oślubioną i gdzie chodzi do przedszkola. A także o tym, że założył dziś dwie różne skarpetki bo ma takiego „stajla”. Starsza Pani była urocza, słuchała z wielkim zainteresowaniem i zadawała mu różne pytania. Cudownie spotykać takich życzliwych ludzi.

FullSizeRender

Wysiedliśmy na przystanku „Dworzec Wileński” i udaliśmy się do metra. Dzieciaki jechały pierwszy raz. Przyznaję, że ja też czułam nutkę ekscytacji i niepokoju, bo w końcu mamy JECHAĆ POD WISŁĄ!!! Między stacjami Stadion Narodowy, a Centrum Nauki Kopernik serce ostro przyspiesza 😉 Pomimo tego, że milion razy jechałam pod kanałem La Manche, to jednak ciut się bałam. Było fajnie! Nawet bardzo. Jazda schodami ruchomymi i to, że Fredzio sam czytał nazwy stacji. Jednak najśmieszniejszym  punktem wycieczki był nasz spacer ulicami Warszawy i objawiona mania prześladowcza Christiana, twierdzącego iż „Pałac Kultury nas śledzi, bo gdzie się nie ruszymy tam jest i wygląda tak samo”. Oboje z Fryderykiem wybuchnęliśmy śmiechem. Ponieważ niedziela na obiad poszliśmy do Doppio (Gałczyńskiego 3) na pyszną pizzę. Po drodze chłopcy zjedli jeszcze po dwa pączki z Chmielnej, ja też o nich marzyłam. Wiedziałam jednak, że jak wsunę pączki, to nie wsunę później jeansów na dupę. Więc choć serce bolało poszliśmy dalej. Oglądaliśmy wystawy, chłopcy opowiadali mi różne historie. Ja opowiadałam im o Warszawie. To był naprawdę cudowny dzień. Brakowało nam tylko Taty 😉 Ale musiał pracować.

Oczywiście zrobiliśmy kilka fotek.

FullSizeRender

FullSizeRender

FullSizeRender

IMG_0518

Po co Wam to piszę? Bo po raz kolejny się przekonuję, że w prostocie tkwi siła. Nieważne gdzie jesteśmy. Ważne, że razem 😉

A jak Wasza niedziela?

U mnie później było wielkie sprzątanie 😉

FullSizeRender