Na tapczanie siedzi leń, wpieprza chipsy cały dzień… czasem stuknie w klawiaturę, by napisać jakąś bzdurę.

Jechałam dziś tramwajem odwiedzić Mamę w szpitalu, a że do dość długa trasa musiałam przejechać prawie całe miasto. Uwielbiam takie podróże. Gapię się za okno, w różowych słuchawkach leci sobie miła muzyczka (dziś U2 i Perfect), uśmiecham się do ludzi, czasem podsłuchuję o czym mówią… Jazda po polsku, wiecie 😉

Do tramwaju weszły dwie otyłe, ostro wymalowane dziewczyny, które bez pardonu zaczęły głóśno komentować wygląd niezwykle ładnej i elegancko ubranej młodej kobiety. Że taka, śmaka, wystrojona, ale ma tyłek i jeszcze te szpilki, odmalowana jak na imprezę itd. Widać było, że dziewczynie jest cholernie przykro, nie tylko z powodu tych kretyńskich komentarzy dwóch zakompleksionych dziuń. Ale dlatego, że zrobiły z niej ofiarę na którą gapił się cały tramwaj. Oczywiście panienki były sobą zachwycone! Bo w kupie raźniej! Wiadomo gówna nikt nie ruszy! A to było wyjątkowo śmierdzące. W pewnym momencie obrażana dziewczyna zaczęła szykować się do wysiadania, panieneczki nadal rzucały niewybredne komentarze. Czekałam na to, czy się odezwie… Nie. Po prostu wysiadła. Uśmiechnęłam się tylko do Niej życzliwie przez szybę i tramwaj pojechał dalej.

FullSizeRender

Następna w kolejce byłam ja… Nie do wysiadania, a do „darcia ze mnie łacha”. I nastąpiło wszystko co znam już świetnie…”Ty, to ta! Nie… Tak, to ta! No wiesz od tego gościa z TVNu. O kurde! Faktycznie. Malinowska! Brzydka jest cholernie! Zobacz jaką ma torebkę! Gwiazda taka, a tramwajami jeździ!”. I reszta równie miłych stwierdzeń, zabrakło tylko klasyki w postaci nazwania mnie „Paszczurem” (a tak się do tego przyzwyczaiłam ;-). No coż… Nie udało mi się pozostać niewzruszoną… Cholera jasna! Siedzę sobie spokojnie w tramwaju, płacę za bilet, nikogo nie zaczepiam, nie gapię się. Nie obrażam, ustępuję miejsca jeśli widzę taką potrzebę, jadę do chorej Matki. Miałam totalnie przejebany!!! tydzień, a jakieś dwie pindzie w rozmiarze 44 lekko (twierdzące,że jestem gruba!), z wielką paczką chipsów będą mnie oceniać, nic o mnie nie wiedząc! Powiedziałam więc panienkom, żeby jak wysiądą podjadły jeszcze kilka batonów i pączki, a później nie zapomniały wklepać kilku obraźliwych tekstów na mój temat w internecie. To na pewno polepszy im humor, bo przecież są takie wspaniałe!

Oczywiście zrobiły wielkie gały w stylu „Ta brzydula przemówiła”, po czym …zamknęły się i gapiły tępo w podłogę. Choć spodziewałam się jakiejś gówniarskiej odzywki…. Wysiadłam na ostatnim przystanku, Panienki jeden przede mną. Już nawet nie byłam wkurzona.

Zastanawia mnie jedna rzecz. Jakim prawem? Po co? Dlaczego? Wylewamy tyle jadu na innych ludzi? Oczywiście, że na celowniku są celebryci (ok, niektórzy sami się o to proszą) , ale jak cholernie nieszczęśliwe musi być życie tych ludzi, którzy opluwają innych w necie? A najbardziej mi żal, takich nieśmiałych, szarych myszek… Sama kiedyś taka byłam. To boli, cholernie. Nawet jak ktoś się do tego nie przyznaje. Nie czytam komentarzy na swój temat, bo chyba musiałabym łykać wiele, wiele, wiele antydepresantów!

I wiecie, co? Zamiast karmić się tym jak inni są beznadziejni, pomyślmy co zrobić aby samemu być lepszym. Trudniejsza opcja, co? Ale przynajmniej prowadzi do czegoś konstruktywnego.

Młode dziewczątka z tramwaju…. Świat stoi przed Wami otworem, a szanse leżą na ulicy. Trzeba tylko zgubić ćwiczeniami oponkę, a wtedy będzie się łatwiej po nie schylić.

Byliście świadkami czegoś takiego, jak hate nasz powszechny?

 

A na polepszenie humoru dla Was 😉 zamiast chipsów:

IMG_0104