Skoro wczoraj było o makijażu, dziś musi być o paznokciach… W końcu jestem dziewczyną!

Znalazłam się dziś w uroczym miejscu jakim jest Ekert Nails. Z jego właścicielką Małgosią znamy się już kilka ładnych lat i bardzo lubimy. Dziś udałam się na manicure do Ewy (tak ładne dziewczyny nie powinny robić paznokci, bo wpędzają klientki w kompleksy ;-). Nie jestem fanką tipsów, chipsów ani innych akryli, ale spodobały mi się ostatnio różne malowanki na paznokciach. Na swoim Instagramie obserwuję nawet kilka salonów z całego świata i stwierdzam, że w tej branży też trzeba być artystą. Wiem, że w Polsce jest mnóstwo fenomenalnych salonów, ja trafiłam do Ekert i jestem im wierna. Z wielką chęcią na malowane eksperymenty powiedziałam Ewie, że to Ona jest szefem i ja się na wszystko zgadzam, bylebym nie świeciła w ciemności.

Ewa uśmiechnęła się pod swoim pięknym noskiem i zaczęła działania… Gadałyśmy o wszystkim, dzieciach, aparatach ortodontycznych, jedzeniu, Chodakowskiej i reformie oświaty i nawet nie wiem kiedy minęła mi godzinka. Najpierw dokładny manicure (wyjmowanymi przy klientce wysterylizowanymi, pojedynczo spakowanymi narzędziami- jak u dentysty, co jest dla mnie bardzo ważne), pomalowanie lakierem (w tym przypadku czarnym i białym). A później…cuda! Cudeńka! Zresztą zobaczcie same 😉

 

FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender FullSizeRender

 

 

Jestem mega zadowolona, chyba raz na jakiś czas warto spróbować coś zmalować 😉

Pozdrawiam Was!

strona Ekert Nails