Obejrzałam dziś kilka bloków reklamowych i wyszło mi na to, że nie kocham swoich dzieci… Szok? Nie, normalna refleksja. Nie kocham, bo nie daję im kolorowych, smacznych i cholernie (jak zapewniają ich producenci) zdrowych syropków. Bo jak któryś z Potworzaków ma katar, albo kaszel nie biegnę do apteki i nie wlewam w nich tych cudownych mikstur. Syropki to i tak „mały pikuś” w porównaniu z kolorowymi żelkami, w których kryje się „mnóstwo witamin” i jeszcze więcej chemii.

Biedne Matki oglądające te reklamy idą do apteki i zamiast skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, kupują kolorową tablicę Mendelejewa zamkniętą w syropku z misiem, który uśmiecha się do naszego maluszka. Dramat… Ale ja je rozumiem, no bo skoro coś jest reklamowane w telewizji, w radiu to musi być zdrowe! A skoro można to kupić bez recepty to musi być bezpieczne! No właśnie nie musi. Porozmawiałam na ten temat z kilkoma lekarzami i powiedzieli, że tak naprawdę podawanie takich suplementów diety (bo tak są określane) może być bardzo niebezpieczne… a nawet skończyć się tragicznie.

Zapobiegliwe Mamy mają w zwyczaju dawać swoim pociechom (szczególnie tym w wieku przedszkolnym) o wiele za dużo dawek danego syropu, niż jest to wskazane. Mało tego, podają kilka na raz… Na kaszel suchy, na brak kaszlu w nocy, na zatoki, na płucka no i oczywiście na odporność… W międzyczasie: na apetyt, mocne ząbki i jeszcze kilka żelek-witaminek, bo dziecko lubi. Niektóre substancje czynne i inne składniki takich suplementów powtarzają się w poszczególnych produktach, co może doprowadzić do przedawkowania. Czy wiecie, że zawarta w lekach przeciwkaszlowych kodeina u dzieci poniżej 6 roku życia może powodować poważne problemy z prawidłowym oddychaniem?

Nie jestem lekarzem, jestem „tylko i aż” Matką i staram się nie zwariować z tym wszystkim, co nie jest łatwe! Wiem jednak, że kolejna łyżka aptecznego czary mary dla najmłodszych, nie sprawi, że moje dzieci będą super zdrowe.

Może zamiast faszerować dzieciaki kolorowymi klejącymi syropami, zabierzmy je na zimowy spacer, dawajmy do picia naturalne soki (czarny bez, malina), odżywiajmy mądrze. Nie twierdzę, że wszystkie te leki są złe. Zwracam tylko naszą uwagę na to, aby je mądrze podawać.

Kochane Mamy damy radę! Już niedługo wiosna! I jak reklama mówi „kaszel suchy, czy mokry? Nie czekaj , tylko podaj…!” Poczekaj… albo zapytaj kogoś mądrzejszego od siebie, to żaden wstyd!