Totalna porażka! To właśnie przychodzi mi na myśl, kiedy analizuję sobie dzisiejszy dzień pod względem mojego menu.

Dostaję od Was mnóstwo cudownym maili, w których wspieracie mnie w walce z samą sobą czyli z dietą i ćwiczeniami. Dziś zawiodłam…siebie najbardziej. Ale od początku…

W poniedziałek po 3 pełnych tygodniach ćwiczeń u Ewy i wrzucaniu w siebie 1500kcal dziennie, poszłam na tzw. pomiar ciała. Stresowałam się jak przed maturą, z tą różnicą, że nie znałam odpowiedzi.Z drugiej jednak strony  naprawdę pilnuję się z jedzeniem, no i trenuję (nawet w myślach). I nadszedł ten moment…Wejście na magiczną machinę, przed którą nie ukryjesz ani grama i … I dupa.

Nic, ale naprawdę nic nie schudłam. Przeurocza Pani tłumaczy mi, że to nie ważne, bo mam za to więcej mięśni i więcej siły i mniej w obwodzie (brawo! w końcu mam czegoś mniej). Dalej mówiła coś o tym, że potrzeba czasu, że za mało jem (to mnie zaskoczyło 1500kcal to za mało przy moim wzroście, dlatego podobno nie schudłam bo organizm ma za mało na co dzień, więc się nie pozbywa zapasów)… Ale nic już do mnie nie docierało! Gapiłam się na tę tabelkę i widziałam tylko te KILOGRAMY!

Wiem, że Ewa cały czas powtarza żeby nie wchodzić zbyt często na wagę, tylko się mierzyć. Cholera, ja się mierzę sama ze sobą, żeby nie wchodzić!

W związku z tym, że nic nie ubyło postanowiłam dać sobie nagrodę (za treningi)  i wraz z rodzinką udałam się do najlepszej włoskiej restauracji jaką znamy (Doppio ul.Gałczyńskiego 3. Jesteś z Warszawy wpadnij! Nie jesteś, to przyjedź!). Ta wycieczka nie skończyła się dobrze, ale za to pysznie! Oglądaliśmy z Padre Nando (właścicielem) włoską telewizję, zajadaliśmy grzechu warte makarony (Vongole) i pizzę… To była moja nagroda za te 3 tygodnie i motywacja na następne 😉

Nic to! Korona nam z głowy nie spadnie, jak się przyznamy do słabości. A nawet jak spadnie, to robiąc przysiad (squat) koronę podnosimy i elegancko (plecy proste!) zakładamy na nasze mądre główki, poprawiamy (stylówka musi być) i dalej zapieprzamy na macie, z ciężarkami zamiast berła w ręku, patrząc na Chodakowską gadającą do nas z telewizora „Jestem z Ciebie dumna”. Cholera, ja też jestem z siebie bo zjadłam tylko 2 kawałki pizzy, a nie 6!

IMG_6068

 

Macie też tak czasem?