Oglądając ostatnio różne zdjęcia z imprez mam wrażenie, że towarem deficytowym staje się naturalność… Kobiety wyglądają jakby wyszły z jednej taśmy produkcyjnej, tu ostrzyknięte, tam ostrzyknięte. Ja rozumiem i zgadzam się ze zdaniem, że wszystko jest dla ludzi, tylko pytam czy za wszelką cenę? Dziś mass media narzucają nam na siłę obraz kobiety idealnej, tylko co to oznacza? Najtrudniej pokochać siebie , a od tego powinnyśmy się zacząć. Pamiętam kiedy byłam modelką liczyła się właśnie naturalność, dziś patrzę na młode dziewczyny z toną makijażu na twarzy i zastanawiam się po co zakrywają coś co jest ich największym atutem?

Zdarzało mi się usłyszeć opinię na swój temat, że „Malinowska chodzi bez makijażu, a ma już 3o lat”, mam nawet 32 i lubię swoją twarz, a makijaż traktuję jako zabawę, kreację i polepszacz humoru, nie wyznacznik mojej kobiecości.

IMG_5840

 

Miłego dnia Wam życzę. Naturalnie…