Uwielbiam spędzać czas  ze swoją 81letnią Babcią Irenką. Babcia ma wielkie serce, otwartą na nowości głowę, piękną duszę i anielską cierpliwość. Babcia jak to Babcia ma coś jeszcze…niezwykły dar. Jest jak to mówi mój czteroletni synek Christian „najlepszą Gotowarką na świecie”.

Osoba mojej Babci pojawi się na blogu nie raz i nie dwa, bo to wspaniała kobieta. Dziś jednak chcę przestrzec wszystkie osoby, które pragną zrzucić kilka kilo przed tym Najukochańszym Złem Wcielonym jakim są Babcie i ich gastronomiczne umiejętności. 😉

Dzielnie się trzymam i od 3tygodni zjadam 1500kcal dziennie, łatwo nie jest, ale organizm już się przyzwyczaił. Moja rodzina wspiera mnie w tym procesie nie kusząc przysmakami, tak było aż do poniedziałku…

Wróciłam z dziećmi z przedszkola i Babcia poinformowała mnie, że zrobiła „pyszne leniwe kluseczki”. Cholerka, wiem że są pyszne , ale wiem też jak oprócz ogromnych walorów smakowych ogromnie powiększają tyłek. Zniosłam tę informację bardzo dzielnie i grzecznie odmówiłam… Na te słowa Irenka zrobiła minę najbardziej nieszczęśliwego stworzonka na świecie (uwierzcie mi, że kot ze Shreka może się od Niej uczyć), a z moich ust padło zgubne „Dobrze Babciu, zjem”. O Najzgrabniejsza Matko Bosko Chodakowsko wybacz mi… To wszystko wina Babci!