Co jest najtrudniejsze w procesie chudnięcia, rzeźbienia, modelowania i innych rzeczy mających sprawić, że będziemy piękne? Dla mnie zmiana nawyków żywieniowych.

Każdy kto żyje szybko pewnie wie o czym mowa. Nawet jak już uda się usiąść i coś zjeść, nie potrafię zwolnić. Szybko, szybko bo nie ma czasu, a ten czas trzeba znaleźć. Jedzenie powinno być celebracją, radością a nie czymś co robimy w pośpiechu.

Moją bolączką zawsze były śniadania. Rano szybkie szykowanie dzieci do przedszkola, robienie kaszy dla najmłodszego Julianka. Później szybko zakupy i około 13 pierwszy posiłek. Błąd, który powtarzałam przez długi czas. Dziś uczę się przede wszystkim bycia dobrą dla swojego ciała. Czasu nie mam więcej, za to wiedzy tak. Na początek moich metamorfozowych zmagań postanowiłam korzystać z pomocy przyjaciela Mateusza Gesslera i Jego pysznego cateringu „Warszawski Dzień”. Wyśmienite jedzenie, podane w idealnych proporcjach i porcjach. Zjadamy 5 posiłków dziennie o ustalonej liczbie kcal. Weekendy należeć będą jednak do mnie i mojej kreatywności i tu z pomocą przyjdzie mi książka Ewy Chodakowskiej „Przepis na sukces”. Będzie to ciężka walka nie tylko o wagę piórkową, ale przede wszystkim o zdrowie swoje i swoich bliskich!

Przekonałam się, że przygotowanie pysznych i zdrowych potraw nie wymaga dużo czasu, ale więcej spokoju i zaplanowania! Zamiast kupować kolejne ciuchy i wyszczuplające kremy zainwestowałam w dobrą sokowirówkę. Moimi sprzymierzeńcami w walce o lepszą wersję siebie stały się wszelkie kasze, warzywa, owoce i przyprawy… kurkuma, pieprz cayenne, cynamon. Pokochałam koktajle z awokado, pietruszki i jabłka. Pychota. najważniejszy jednak jest czas… spokój. To aby usiąść i posłuchać siebie. Twój organizm sam powie kiedy poczuje się syty, tylko daj mu na to szansę… Jedz powoli i rozkoszuj się każdym kęsem.

Smacznego Kochani… i błogiego czasu, który zastąpi Wam najpyszniejszy deser.